Aktualności

06-09-2011

Siedlecki wrzesień

Siedlecki wrzesień

Jeszcze na początku 1939 roku siedlczanom wydawało się, że zbliżająca wojna im nie zagrozi. Wiara w siłę własnej armii, pamiętającej triumfy roku 1920, dawała złudną pewność, że jeśli dojdzie do konfliktu zbrojnego, to szybko on się zakończy polskim sukcesem. Na dodatek gwarancję naszego bezpieczeństwa zapewniały przecież zachodnie mocarstwa.

Poglądy te zaczęły się zmieniać w trakcie roku. Obaw nie budził jeszcze wyjazd siedleckiego 22 pułku piechoty na Pomorze. Siedlce leżały daleko za linią frontu, a pojęcie wojny totalnej nie mieściło się jeszcze w świadomości Europejczyków. Starsi, którzy pamiętali pierwszą wojnę światową wspominali jednak, że już wówczas nawet daleko od linii walk nie można było być bezpiecznym i przypominali o zbombardowaniu Siedlec przez niemiecki sterowiec w nocy z 5 na 6 sierpnia 1915 roku.

Ruiny Nowego Ratusza (wrzesień 1939Siłę niemieckiej armii sprawdzili szybko i to dosłownie żołnierze 22 pułku piechoty. Siedleccy żołnierze będący w składzie 9 Dywizji Piechoty walczyli w ramach Armii "Pomorze". Pułk wsparty przez baon Obrony Narodowej "Koronowo" i II dywizjon 9 pal obsadzał odcinek obrony na linii Jezior Koronowskich. Oddział wydzielony 22 pp dowodzony przez mjr. Jana Poborowskiego (I batalion i dywizjon 9 pal) obsadzał odcinek obrony w rejonie Więcborka. 1 września na odcinek obrony 22 pp uderzył niemiecki II Korpus Armijny (3 i 32 DP) z 4 Armii. Po walkach 1 i 2 września 22 pp ponosząc ciężkie straty (rozbity 3 batalion) został odrzucony w rejon Bydgoszczy. Tam został podporządkowany 15 Dywizji Piechoty i obsadził przedmoście Bydgoszczy. W dniach 4 - 6 września pułk prowadził walki obronne w rejonie Solca Kujawskiego, a 7 września bronił rejonu Aleksandrowa Kujawskiego. Od 8 września 22 pp został podporządkowany 27 Dywizji Piechoty, w składzie której toczył walki obronne w rejonie Włocławka. W okolicy miejscowości Wieniec bohatersko walczył z niemiecką brygadą "Netze". W walkach wyróżnił się 2 batalion 22 pp dowodzony przez mjr. Stanisława Allingera. 14 i 15 września pułk, znajdujący się w rejonie Gąbina, osłaniał tyły polskiego zgrupowania biorącego udział w walkach o likwidację niemieckiego przyczółka na południe od Płocka. W rejonie Gąbina planowano odtworzyć 9 DP złożoną z 22 i 35 pp. Jej dowództwo miał objąć płk Feliks Jędrychowski, dowódca 22 pp. 17 września znajdujące się w odwrocie za Bzurę bataliony 22 pp zostały zdziesiątkowane i rozproszone w rejonie Iłowa przez lotnictwo niemieckie. W tym dniu siedlecki pułk przestał istnieć jako zwarta formacja. Zorganizowane grupy żołnierzy, po walkach w Puszczy Kampinoskiej przedostały się do Warszawy.

Uszkodzona kamienica przy placu TysiącleciaWydawać by się mogło, że żołnierze walczący na froncie nie musieli martwić się o bezpieczeństwo własnych rodzin, które zostały kilkaset kilometrów od linii walk. Nic z tych rzeczy. Siedlce były ważnym węzłem komunikacyjnym. Tu krzyżowały się kluczowe w Polsce wschodniej połączenia kolejowe i drogowe. Dodatkowo rangę miasta podnosił istniejący od początków XIX wieku garnizon. Te względy spowodowały, że miasto stało się celem dla niemieckiego lotnictwa. Na dodatek wrzesień 1939 roku był niezwykle pogodny. Były to wymarzone warunki dla Luftwaffe. Pierwsze niemieckie samoloty pojawiły się nad Siedlcami już 2 września. Rozpoznawcze maszyny z czarnymi krzyżami zrzuciły kilkanaście bomb, które nie poczyniły większych strat. Był to jednak tylko wstęp do tragicznych wydarzeń dni następnych. Od rana 3 aż do 10 września Siedlce były celem niemieckiego lotnictwa bombowego. Nieliczne stanowiska polskiej obrony przeciwlotniczej nie zapewniały praktycznie żadnej ochrony. Miasto, a zwłaszcza dworzec kolejowy i koszary było regularnie i skuteczne atakowane z powietrza. Szybko zostały zniszczone tory i stacja kolejowa. Niemieckie bomby spadały też na centrum miasta: Spalony od bomb został Nowy Ratusz oraz stara synagoga na rogu Piłsudskiego i Berka Joselewicza. Zniszczone zostały domy mieszkalne położone obok kościoła garnizonowego. Bomby spadały także regularnie na koszary 9 pułku artylerii lekkiej i 22 pułku piechoty, gdzie do oddziałów zapasowych wcielani byli kolejni rezerwiści. Miasto praktycznie od początków bombardowań płonęło. Na Siedlce spadały bomby zapalające i burzące, niszcząc i paląc zarówno obiekty militarne jak i prywatne domy. Zniszczony został, oddany do użytku w grudniu 1938 roku siedlecki wodociąg. Rosła liczba zabitych i rannych, nie tylko mieszkańców Siedlec, ale także licznych uchodźców ewakuowanych przed wojenną zawieruchą z Wielkopolski, Pomorza i Warszawy. Byli to zwykli obywatele, ale i dostojnicy. 10 września podczas bombardowania siedleckiej stacji kolejowej ranny został prymas Polski, kardynał August Hlond.

Obraz września 1939 roku w Siedlcach nie zachował się praktycznie w żadnych dokumentach. Wyłania się jedynie ze wspomnień mieszkańców miasta. Mimo ogólnego chaosu, paniki i strachu w mieście działał sprawnie system obrony cywilnej. W Siedlcach uruchomiono prawie sto schronów, gdzie mieszkańcy mogli ukryć się przed nalotami. Działały syreny alarmowe, a drużyny sanitarne PCK niosły pomoc rannym i chorym. Non stop pracowały ekipy kolejowe, które naprawiały tory, dzięki czemu przez siedlecką stację cały czas mogły przejeżdżać transporty.

Tak było do 11 września, kiedy to do Siedlec wkroczyły pierwsze oddziały niemieckie. Miasto było pełne zgliszczy i gruzów. Kolejne dni przyniosły powroty do miasta siedlczan, którzy uciekli przed bombardowaniami do podsiedleckich wsi. Rozpoczęła się też odbudowa najważniejszych domów i obiektów.

Pod koniec września Siedlce zostały zajęte na krótko przez wojska sowieckie. Kilka dni ich stacjonowania w mieście przyniosło pierwsze aresztowania i rabunki. Na więcej zabrakło im, przynajmniej na razie, czasu. Po kilku dniach czerwonoarmiści wycofali się na linię Bugu.

Dariusz Dybciak

Źródło: dd

« Powrót